środa, 12 marca 2014

TAKA STARA, A....... 

no własnie....Niby ponad 30 lat szydelkowania mam na koncie, a dzwoniąc do mojej ulubionej hurtowni tak często dukam : -ychy...ychy....ok.....a ta włóczka to jaka?....ychy...a to której to firmy ?....
No ja nie wiem...z takim stażem operowania metalowymi narzędziami kłująco-motającymi..... to chyba powinnam znać większość (wszystkie?????) włóczki dostępne na rynku. A tu wstyd - no nie znam....

I co tera???? się ja pytam grzecznie - no nic - BĘDZIE WIELKIE TESTOWANIE :) i być może wielka zdrada dotychczas używanych pochodnych owczego nakrycia wierzchniego :)

I tak na pierwszy ogień poszła włóczka Magic Fine Yarn Art. Leżało to biedne w szafie, "paczało" na mnie z żalem, aż się doczekało. Złapałam za szydło i wydziergałam torebkę....a zaraz po niej nagła faza zmusiła mnie do wydrutowania chusty. Wniosek końcowy? Będę kupować tę włóczkę, nawet jeśli klientki się nie skuszą.... Jej kolorystyczne długie pasma, piękne cieniowanie itp pozwoli stworzyć wiele fajnych rzeczy - od kominów po cudne poduszki.... a co.... :)

4 komentarze: